Rozdział dedykowany Lilce i Patrycji z ask'a o Sergio ♥
Wstałam rano. Leniwie przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek który wskazywał 7. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę. Zrobiłam lekki makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Podeszłam do szafy i po długich namysłach postanowiłam założyć to :
Przebrałam się i zeszłam na dół zrobić sobie śniadanie. W kuchni spotkałam mamę.
-Cześć mamo-powiedziałam i mocno ją przytuliłam.
-Dzień dobry córeczko, zaraz będą naleśniki.
-Uwielbiam je-powiedziałam i włączyłam na telefonie instagrama. Nagle poczułam jakiś dziwny zapach.
-Mamo uważaj żeby mi nie przypalić naleśników!-powiedziałam.
-O Boże zapomniałam o nich!
-I co ja bym jadła?-zapytałam śmiejąc się.
-Chodziłabyś głodna-powiedziała i dała mi dwa naleśniki. Zjadłam je ze smakiem. Posprzątałam po sobie i poszłam do salonu obejrzeć jakiś serial. Po godzinnym seansie zobaczyłam że jest już 9. Do pracy mam na 10, więc mam jeszcze czas. Poszłam na górę po torebkę i spakowałam do niej telefon. Założyłam buty i wyszłam z domu. Po 30 minutach byłam już w pracy, na szczęście niedługo święta więc dzisiaj ostatni dzień!
~~ Kilka godzin później~~
Idąc do domu zobaczyłam panią Celię, która szła w kierunku naszego domu.
-Dzień dobry-powiedziałam i przywitałam się z kobietą.
-Dzień dobry Antonella, mam dla ciebie propozycję.
-Słucham?-powiedziałam.
-Zapraszam ciebie i twoich rodziców do nas na święta, oczywiście jeśli macie ochotę.
-Oczywiście że do was przyjdziemy-powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.
-Mam dla ciebie niespodziankę, ale dowiesz się w swoim czasie.
-Już się boję-powiedziałam, a pani Celia zaczęła się śmiać, a ja razem z nią. Pożegnałam się z nią i weszłam do domu. Dziwne nikogo nie ma. Zdjęłam buty i postanowiłam zrobić sobie coś do jedzenia. Po paru minutach zabrałam się do konsumowania mojego posiłku. Zjadłam i posprzątałam po sobie. Zobaczyłam na zegarku w telewizorze że jest już 19. Postanowiłam iść do łazienki wziąć prysznic. Ciepłe krople spływały po moim ciele odprężając je. Wytarłam się, wysuszyłam włosy, a następnie zmyłam makijaż. Przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżku.Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza.
~~Rano~~
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Przetarłam oczy i zobaczyłam że jest już 10. Ile można spać ?! Zwlekłam się z łóżka i poszłam zrobić poranną toaletę. Posmarowałam się balsamem do ciała i nałożyłam makijaż. Włosy postanowiłam związać w luźnego kucyka. Podeszłam do szafy i wybrałam z niej to :
Przebrałam się i zeszłam na dół gdzie czekała na mnie cała rodzina.
-Cześć rodzinko-powiedziałam i usiadłam obok Pauli.
-Cześć Anto, jedz-powiedziała mama i dała mi talerz z musli. Zjadłam je ze smakiem. Poszłam na górę po torebkę. Włożyłam do niej telefon i poszłam kupić prezenty na święta. Droga do sklepu minęła mi dosyć szybko. Po godzinnym wybieraniu upominków mogłam iść na kawę. Zapłaciłam za zakupy i poszłam w kierunku kawiarni. Zamówiłam sobie kawę, a w czasie oczekiwania na nią weszłam na instagrama. To co zobaczyłam kompletnie mnie zdziwiło. Leo ma przyjechać do Argentyny na święta! To niemożliwe! Z moich myśli wyrwał mnie kelner przynoszący kawę. Wypiłam ją i od razu poczułam się lepiej. Z jednej strony byłam bardzo szczęśliwa że Leo przyjedzie, a z drugiej smutna bo nie wiem czy mnie jeszcze pamięta. Postanowiłam wrócić już do domu. Jak zwykle nikogo nie było. Usiadłam na kanapie i postanowiłam obejrzeć coś w telewizji. Przez przypadek natknęłam się na mecz. Grała FC Barcelona i Real. Po 90 minutach mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla Barcelony. Leo tak cudownie gra! Spojrzałam na zegarek który wskazywał 21. Jeszcze prezentów nie spakowałam! Po godzinie mogłam wreszcie położyć się spać. Przebrałam się w piżamę i nie wiem kiedy Morfeusz zabrał mnie do siebie...

Świetny! ❤
OdpowiedzUsuńBrak słów, wspaniały! ❤
OdpowiedzUsuńŚwietny *.*
OdpowiedzUsuńCudny *~*.
OdpowiedzUsuń